„Twój na zawsze”

Kilka lat temu w końcu mieliśmy przyjemność zobaczyć Roberta Pattisona w innym wcieleniu niż przystojny wampir. W filmie „Twój na zawsze” gra typowego niegrzecznego chłopca. Odpala papierosa za papierosem, wypija morze alkoholu, a także bierze udział w bójkach i imprezuje na okrągło. Zakrawa to na desperacką próbę wymazania ze swojego życiorysu roli Edwarda, ale w rzeczywistości jest całkiem niezłym filmem.

miasto (sxc.hu)Pattison gra tu Tylera, który po samobójstwie swojego brata chce zemścić się na całym świecie. Jego ojciec, któremu zaprzeczenie ojcostwa z pewnością nie raz przeszło przez głowę, jest majętnym i wpływowym biznesmenem.

We wnętrzu Tylera toczy się nieustanny bój ze swoją osobowością.  Toczy nieustanną walkę z demonami przeszłości oraz widmami przyszłości.  Dopiero romans z dziewczyną dotkniętą podobną traumą pozwala mu spojrzeć poza swoje emocjonalne piekło.

Ten melodramat z założenia ma na celu przedstawienie historii o trudnym uczuciu. I twórcy sprawnie poruszają się w tym łzawym gatunku. Relacje między kochankami wyglądają realistycznie, a doprawienie niektórych scen szczyptą humoru, sprawia, że wszystko wydaje się być bardziej autentyczne.

W filmie tym reżyser skupia się na ukazaniu procesu radzenia sobie ze stratą i konsekwencjami decyzji, jakie podejmujemy będąc rozgoryczeni. Odczucia po utracie ważnego elementu z budowanej z mozołem konstrukcji, jakim jest życie mogą być różnorakie. Uczucie pustki może rozsadzić wszelkie pozostałe więzi rodzinne i doprowadzić do rozpadu wszystkich innych znajomości. W dodatku reżyser uzmysławia nam przypadkowość ludzkiego losu.

[Głosów:1    Średnia:5/5]

KOMENTARZE

Wypowiedz się na ten temat